Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.

March 30 2017

myslodsiewnia
4686 86b1 500
.Sudety. !
myslodsiewnia
1635 d068 500
Reposted fromadlerek12 adlerek12 viagdziejestola gdziejestola

March 25 2017

myslodsiewnia
8337 6c00
Reposted fromretaliate retaliate viaeternaljourney eternaljourney
myslodsiewnia
9322 55de
Reposted fromcurlydarcey curlydarcey
5910 ac65 500

March 23 2017

myslodsiewnia
Mała, ty nigdy nie wyrosłaś z emocji. Tak, jak dziecko, potrafisz czuć tylko wszystko albo nic. Gdy inni bawili się uczuciami, ty uciekałaś w świat wyobraźni, nie potrafiąc zrozumieć tej gry. I dzisiaj nie umiesz być tylko po trochu. W każdej relacji oddajesz całą siebie, natychmiast stając się najlepszą przyjaciółką, najbardziej oddanym partnerem czy największą miłością. A później gubisz się w swoim niezrozumieniu rzeczywistości, patrząc jak inni przechodzą mimo to, obok dymu, gdy ty spalasz się w samym środku ognia.
— significant person

March 20 2017

myslodsiewnia
3325 6fad
Reposted fromheroes heroes viaitmakesmecalm itmakesmecalm
myslodsiewnia
myslodsiewnia
Mała, ty nigdy nie wyrosłaś z emocji. Tak, jak dziecko, potrafisz czuć tylko wszystko albo nic. Gdy inni bawili się uczuciami, ty uciekałaś w świat wyobraźni, nie potrafiąc zrozumieć tej gry. I dzisiaj nie umiesz być tylko po trochu. W każdej relacji oddajesz całą siebie, natychmiast stając się najlepszą przyjaciółką, najbardziej oddanym partnerem czy największą miłością. A później gubisz się w swoim niezrozumieniu rzeczywistości, patrząc jak inni przechodzą mimo to, obok dymu, gdy ty spalasz się w samym środku ognia.
— significant person

March 19 2017

myslodsiewnia
Brakuje nam słów, ponieważ ich pula jest tak ogromna i mamy tak wiele do stracenia. Boimy się powidzieć za dużo lub źle. Prawda jest taka, że jedyne co możemy powiedzieć źle, to nie powiedzieć nic. 
— Grey's Anatomy 13x16
Reposted bylikeaghostgreys-anatomycytatygriberlissiesweaterweatherRozaachybamamaspergeramay29thfallingskyszarlotka76poulerfantazjamayamarlovemetenderpromieniecieniahistoriapaniBnotperfectgirlhowfaryouwouldgozapomnialamniedonaprawieniablacktoblacka-antimatterprzeblyskirusalkadmiralwtfknobsendlesslove16Porannyumierajstadxwyczesanagitaraxpomsawalkthemoontrespassoktawiiaottakitmakesmecalmlottibluebellbelieve17elusivemaddaleineepetitdaisywinnym-swiecieover-landlonelypassengerfreewayisterthefall1my-lifeselseysonicetobenicesoymihlklottibluebellmakemewannadie

March 16 2017

1538 9693 500

March 13 2017

myslodsiewnia
Nic nie boli mnie tak, jak brak Twojego dotyku. Nic tak do mnie nie krzyczy jak Twoje milczenie. Nic tak nie kłuje mnie w oczy, jak Twoja nieobecność.
Reposted frompensieve pensieve

March 12 2017

myslodsiewnia
4793 1a9f
Reposted fromdailylife dailylife viaeternaljourney eternaljourney

March 10 2017

myslodsiewnia

Miałam iść na zakupy. W głowie miałam plan: Tiger, H&M, a potem jedzenie w knajpie. iPod włączony na full volume. Nie wiem czemu, włączyła się Marika, ale byłam zbyt leniwa, żeby zmienić kawałek. Przy spożywczaku stoi starsza pani z dwoma bukietami. Mały - z nasturcji, większy - z polnych kwiatów. W tym piwonie, które zawsze kojarzyły mi się z moją babcią. 
Pani spokrzała na mnie: 
- A stoję tak, może kto kupi... - uśmiechając się niepewnie, wyraźnie zawstydzona. Tak, jak by te kwiatki to było coś, czego trzeba się wstydzić.
- Ile kosztują? - spytałam, nie chcąc jej urazić. 
- Ojej, no nie wiem... Najmniej to chyba złotówkę. Najwięcej to chyba trzy złote. Wiesz córeczko, ja nie wiem, ile kosztują takie kwiatki. To z działki takie byle co. Trzy złote za te dwa razem może? Albo dwa? Dwa złote?

DWA ZŁOTE.

Mokrą szmatą w pysk. Witamy w prawdziwym świecie, pustaku. Myślisz, że masz gorszy dzień, że ci smutno, że nikt cię nie kocha, jesteś gruba, nie masz iPhone'a 6, ani buldożka francuskiego, a przecież byłabyś taką dobrą matką. Wieczorem wrócisz do dwupokojowego mieszkania na strzeżonym osiedlu i opowiesz komuś przez Skype'a, jak przez pół dnia odkopywałaś się z maili, potem zjadłaś burgera na lunch, ale sama musiałaś go sobie zrobić i w dodatku był mrożony. Potem napijesz się kilka łyków wina, które rano będziesz musiała wylać do zlewu, bo żywot zakończy w nim cała rodzina muszek-owocówek i położysz się spać w świeżo wymienionej pościeli z Zara Home. Wstaniesz rano, poćwiczysz jogę albo inny pilates, na YT obejrzysz nowy haul zakupowy na kanale laski, której nie znasz i w sumie gówno Cię obchodzi, co wklepuje w ryj, ale patrzysz, bo wydaje ci się, że yerba z internetowego sklepu ze zdrową żywnością jest wtedy mniej gorzka i pasuje do twojego chleba-tekturki, posmarowanego pastą z tuńczyka, przywiezionej z ostatniej wycieczki zagranicznej. Postoisz chwilę przed szafą, marszcząc brwi, wkurzając się, że nie masz się w co ubrać, bo wszystko jest na ciebie za duże, dlatego że mniej żresz i zapominasz, że jeszcze dwa lata temu, siedząc w samej bieliźnie, przypominałaś ludzika Michelin. Znowu za późno wyjdziesz z domu, więc zaklniesz szpetnie pod nosem, czekając na windę, na co obruszy się sąsiadka stojąca obok z psem, który ostatnio przestał trzymać mocz i leje między 2 a 3 piętrem. Wciskasz guzik kilka razy, myśląc, że to coś da. Drugą ręką starasz się rozplątać słuchawki. Przypadkowo wrzucasz klucze do głównej kieszeni w przepastnej torbie i po chwili orientujesz się, że przecież musisz sobie nimi jeszcze bramkę otworzyć, więc grzebiesz w tym syfie, macasz dno, które wciąż pamięta plażę w Sopocie i piach włazi ci pod wypielęgnowane paznokcie. Znajdujesz, otwierasz, wychodzisz do ludzi. Widzisz tramwaj i próbujesz dojrzeć numer, ale słońce świeci ci prosto w oczy. Biegniesz więc na wszelki wypadek i wsiadasz do tego ze skróconą trasą. Wściekasz się. Wysiadasz na kolejnym przystanku i łapiesz kolejny, jadący w dobrym kierunku. Jest miejsce siedzące. Dwa miejsca. Obok ciebie siada żulian, a jego torba w kratę muska twoją napiętą łydkę w nowych spodniach, kupionych na wyprzedaży w sieciówce. Docierasz do pracy, robisz sobie kawę, otwierasz maila i odpalasz fejsa. Scrollujesz przez kolejnych kilka godzin. Od stukania w klawiaturę drętwieje ci prawy nadgarstek, a w lewej dłoni łapie cię skurcz kciuka. Pośmiejesz się z suchych żartów koleżanek z pracy, wyślesz grafikom kilka poprawek od Klienta, przypalisz sobie croissanta na drugie śniadanie i zjesz z przesadnie drogim dżemem z wiśni, w którym więcej jest cukru niż owoców. Zrobisz jeszcze kilka ważnych rzeczy, bez których bieguny ziemskie zamienią się miejscami, a z instagrama znikną wszyscy twoi followersi. Wyjdziesz z zamiarem wydania milionów monet na szmaty szyte w Bangladeszu i kolejny zszywacz w kształcie żaby z wystawionym językiem. Spotykasz starszą panią z dwoma bukiecikami i przekrwionymi oczami, która wykręca z ciebie śrubki krótką wymianą zdań, bo przecież spieszysz się na zajęcia z tańca.

W portfelu miałam tylko dychę. Wręczam ją staruszce. Cofa chudą dłoń, którą wcześniej wyciągnęła w moim kierunku i zaczyna tłumaczyć, że to za dużo i że ona nie chce, bo będzie miała wyrzuty sumienia. W końcu udaje mi się ją przekonać. Łamiącym się głosem dziękuje mi, oczy zachodzą jej łzami, pyta o moje imię. Obiecuje, że będzie się za mnie modlić do końca życia, nawet jeśli niewiele jej go zostało.

Rozryczałam się kilka kroków dalej.

— Edie Maciejewska (Mieszkanka Warszawy) https://www.facebook.com/edie.maciejewska/posts/10205965710129216
myslodsiewnia
Najgorzej jest jak człowiek siedzi sam w nocy i się zastanawia. Nawet jeśli przez większość czasu jest dobrze, to wieczorem zawsze ma wrażenie, że coś jest nie tak.
Reposted fromlabellavita labellavita viagdziejestola gdziejestola
myslodsiewnia

March 06 2017

myslodsiewnia

March 05 2017

myslodsiewnia
9210 f933
Reposted fromhyphaeoflove hyphaeoflove viabeinthe beinthe
myslodsiewnia
7469 dc7f
Reposted fromsummerkiss summerkiss viakonwalia konwalia
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl